Wstrzymanie dotacji dla geotermii torunskiej, zapowiedx kontroli w
WSKSiM pod pretekstem rzekomych naduzyc prawnych, obelgi posla
Palikota pod adresem dyrektora Radia Maryja... Mozna odniesc wrazenie,
ze w ciagu ostatnich dwoch lat wsrod najwiekszych wyzwan rzadu, obok
zapowiadanej szumnie troski o gospodarke, stan bezpieczenstwa panstwa
i jego pozycje miedzynarodowa oraz obietnic walki z korupcja (!),
znalazla sie rowniez walka z Radiem Maryja i instytucjami z nim
zwiazanymi oraz ponizanie Rodziny Radia Maryja.
Uderzenie rzadu, a w zasadzie Platformy Obywatelskiej, w Radio Maryja
nie powinno nikogo specjalnie dziwic, zwazywszy na to, ze PO
reprezentuje "salon", ktory zawsze niechetnie odnosil sie do Kosciola
katolickiego i wartosci narodowych, traktujac je jako przeszkody w
"europeizacji i modernizacji panstwa". W atakach na Radio Maryja
Platforma Obywatelska miala i ma wytrwalych sojusznikow w liberalnych
mediach, ktore podkrecaja atmosfere wrogosci wobec radia. Do archiwum
torunskiej rozglosni trafia rocznie az 3 tys. wycinkow z prasy, ktore
zawieraja klamstwa pod adresem samego radia badx jego dyrektora. To
oznacza srednio 10 tekstow dziennie, wylaczywszy niedziele i swieta,
gdy gazety sie nie ukazuja.
"Nie" dla torunskiej geotermii
Donald Tusk, jak przystalo na poprawnego unijnego Europejczyka, chce
walczyc z globalnym ociepleniem, czemu ma sprzyjac ograniczenie emisji
CO2. Dlatego mamy produkowac wiecej energii ze xrodel odnawialnych.
Jeden z nowoczesnych projektow wykorzystania tego rodzaju energii
powstal w Toruniu i szybko zyskal akceptacje ekspertow, ktorzy
podkreslali, ze geotermia to przyszlosc naszej energetyki. Projekt,
ktory realizuje Fundacja "Lux Veritatis", ma jak najbardziej
racjonalne podloze ekonomiczne i ekologiczne. Narodowy Fundusz Ochrony
Srodowiska i Gospodarki Wodnej nie mial watpliwosci, ze geotermie
torunska nalezy wesprzec i przyznal 27 mln. zl na odwiert badawczy i
technologiczny. Jednak gdy w 2007 roku zmienil sie rzad, zdanie w
kwestii geotermii zmienili takze nowi szefowie Funduszu. Pod
pretekstem m.in. rzekomych nieprawidlowosci we wniosku dotacje
cofnieto, choc byla ona juz przyznana. Mimo to inwestycja jest
prowadzona dzieki ofiarnosci Rodziny Radia Maryja, czego chyba
rzadzacy nie przewidzieli, liczac, ze projekt geotermalny upadnie.
Warto w tym miejscu przypomniec tresc notatki sluzbowej, sporzadzonej
po spotkaniu wiceministra srodowiska Stanislawa Gawlowskiego z
pracownikami NFOSiGW 5 grudnia 2007 roku, ktora ujawnilismy na lamach
"Naszego Dziennika": "Na spotkaniu, ktore odbylo sie na zyczenie
Sekretarza Stanu Pana Stanislawa Gawlowskiego, w dniu 5 grudnia 2007
r., o godzinie 13.30, w Ministerstwie Srodowiska, polecono pracownikom
NFOSiGW w osobach: Zastepcy Prezesa NFOSiGW Pana Jerzego Wolskiego,
Pana Tadeusza Reklewskiego - Dyrektora Departamentu Geologii i
Gornictwa w NFOSiGW, i Pani Marii Malinowskiej - Kierownika Wydzialu
Geologii i Gornictwa NFOSiGW, zlozenie pisemnych wyjasnien w sprawie
procedowania wniosku Fundacji Lux Veritatis o zwiekszenie kwoty
dotacji przeznaczonej na poszukiwawczy odwiert geologiczny TG-I w
Toruniu. Spotkanie odbylo sie w gabinecie Sekretarza Stanu, a
uczestniczyly w nim wylacznie wyzej wymienione osoby. Temat spotkania
dotyczyl trybu pracy i sposobu procedowania przedmiotowego wniosku Lux
Veritatis w NFOSiGW. Ponadto Sekretarz Stanu Pan Stanislaw Gawlowski
uznal fakt braku uruchomienia umowy z Fundacja Lux Veritatis oraz
zwiazanego z nia aneksu za okolicznosc korzystna z punktu widzenia
interesu publicznego, a nastepnie polecil zebranym pilne zbadanie
mozliwosci wypowiedzenia aneksu do odpowiedniej umowy dotacji". Nic
dodac, nic ujac.
Rzad przeszkadzal takze w zorganizowaniu publicznej zbiorki pieniedzy
na rzecz geotermii torunskiej, ignorujac spoleczna inicjatywe Polakow
w tej sprawie, w mysl hasla: "Pieniedzy publicznych nie damy, ale i
zbiorki wam nie pozwolimy zorganizowac, bo jeszcze okazaloby sie, ze
tysiace Polakow poparloby geotermie, przekazujac datki na ten cel". Co
ciekawe, szykanom wobec Fundacji "Lux Veritatis" towarzyszyly
deklaracje rzadu, ze chce on wspierac alternatywne xrodla energii, bo
mamy jako kraj zobowiazania, aby z roku na rok malal udzial energii
wytwarzanej z wegla w naszym bilansie energetycznym na rzecz energii
wytwarzanej przy wykorzystaniu wody, wiatru, slonca, biomasy czy
wlasnie goracych xrodel podziemnych. W kazdym normalnym kraju wladze
robilyby wszystko, aby wspierac taki projekt jak w Toruniu. Nie
szczedzono by dotacji, pomocy prawnej i organizacyjnej grupie ludzi,
ktora z wlasnej woli chce wspierac panstwo w realizacji jego polityki.
U nas stalo sie jednak inaczej. Co istotne, NFOSiGW dysponuje duzymi
srodkami finansowymi na rozwoj geotermii, ktorych nawet w pelni nie
wykorzystuje, ale na
inwestycje w Toruniu nie dal ani zlotowki.
Fundacja "Lux Veritatis" wytoczyla Funduszowi proces za bezprawne
zerwanie umowy.
Na WSKSiM? Nigdy w zyciu!
Jednym z priorytetow obecnego rzadu jest jak najlepsze wykorzystanie
funduszy unijnych. Znaczna czesc tych pieniedzy jest przeznaczona na
nauke i szkolnictwo wyzsze. Rzad Jaroslawa Kaczynskiego staral sie jak
najlepiej przygotowac Polske do siegniecia po te fundusze i dlatego
szybko przeprowadzono prace przygotowawcze, ktore polegaly m.in. na
przyjeciu tzw. listy projektow indykatywnych (kluczowych), ktore mialy
byc dofinansowane w pierwszej kolejnosci. Komisje rzadowe dokonaly
szczegolowej analizy zlozonych wnioskow i wsrod najlepszych znalazl
sie projekt przygotowany przez Wyzsza Szkole Kultury Spolecznej i
Medialnej w Toruniu (ksztalcenie na kierunkach informatycznych). Bylo
to zgodne nie tylko z priorytetami krajowymi, ale takze z unijnymi, bo
przeciez Bruksela od lat apeluje do panstw i rzadow, aby jak najwiecej
pieniedzy przeznaczaly na rozwoj sektora wysokich technologii. I
takich specjalistow planowano ksztalcic wlasnie w Toruniu.
Gdy jednak powstal rzad Donalda Tuska, minister nauki Barbara Kudrycka
i minister rozwoju regionalnego Elzbieta Bienkowska oglosily
uniewaznienie listy projektow indykatywnych. Trudno bylo nie oprzec
sie wrazeniu, ze cala liste anulowano tylko dlatego, zeby uderzyc
przede wszystkim w WSKSiM. Rzad mial tez wsparcie w tej sprawie ze
strony Danuty Hübner, owczesnej unijnej komisarz ds. polityki
regionalnej, ktora przekonywala, ze dotacja torunskiej uczelni sie nie
nalezy, bo nie prowadzi ona dzialalnosci "zgodnej z europejskimi
wartosciami". Co to oznacza, nikt nie wie. Pani komisarz co prawda
potem, na spotkaniu z przedstawicielami WSKSiM wycofywala sie ze
swoich deklaracji, ale to i tak nic nie dalo - projekt uczelni nie
wrocil na liste inwestycji kluczowych.
Jakby tego bylo malo, minister Barbara Kudrycka posunela sie do
insynuacji, i zapowiedziala kontrole w WSKSiM, insynuujac, jakoby na
uczelni dochodzilo do "naduzyc prawnych". Nic takiego oczywiscie sie
nie zdarzylo, a pani minister i jej urzednicy doskonale o tym
wiedzieli. Chodzilo jednak o wywolanie wrazenia, ze "cos w WSKSiM jest
nie w porzadku" i rzucenie odium na szkole. Celem tych dzialan bylo
rowniez odstraszenie od uczelni kandydatow na studia i zniechecenie
ewentualnych darczyncow do wspierania WSKSiM. Plan znowu spalil na
panewce, bo jakby na przekor wszystkiemu, Wyzsza Szkola Kultury
Spolecznej i Medialnej w prestizowym rankingu "Perspektyw" zajela
wysokie, 21. miejsce w Polsce i 1. w regionie wsrod niepanstwowych
szkol wyzszych magisterskich. A trzeba zaznaczyc, ze uczelnia po raz
pierwszy byla brana pod uwage przy opracowywaniu rankingu i od razu
odniosla taki sukces.
Kontrola za kontrola
Malo ktore instytucje byly w ostatnich latach tak czesto poddawane
skrupulatnym kontrolom, jak WSKSiM, fundacje "Lux Veritatis" i "Nasza
Przyszlosc". Przy tej okazji mozna bylo zaobserwowac pewien znamienny
mechanizm. Najpierw w gazetach pojawialy sie artykuly wskazujace na
to, jakoby w Radiu Maryja lub instytucji powstalej przy rozglosni
dochodzilo do jakichs blizej niesprecyzowanych nieprawidlowosci
finansowych. Apelowano niejednokrotnie przy tej okazji do Episkopatu,
aby "zrobil porzadek z finansami Radia Maryja". Te oszczerstwa byly
oczywiscie bezpodstawne, ale otwieraly furtke dla dziennikarzy, by po
takich prasowych "rewelacjach" kontynuowali temat, pytajac badx
ministra sprawiedliwosci, badx ministra nauki i szkolnictwa wyzszego,
czy te doniesienia o "nieprawidlowosciach" zostana zbadane. Oczywiscie
troskliwy minister takie kontrole zapowiadal, bo "prawa trzeba
przestrzegac". Wsrod zarzutow zdarzaly sie rowniez tak kuriozalne, jak
ten, ze fundacje prowadza "zbyt szeroka" dzialalnosc gospodarcza
kosztem funkcji statutowych. A ze zadna kontrola takich rzekomych
nieprawidlowosci nie ujawnila, to nic, widocznie trzeba szukac dalej.
Obelgi posla Palikota
Niechec czy nawet wrogosc Platformy Obywatelskiej wobec Radia Maryja
nie jest zaskoczeniem, bo partia ta od wielu lat nie kryla swojego
stosunku do tej rozglosci. Politycy PO twierdzili, ze reprezentuja
"otwarty Kosciol", zwany takze "lagiewnickim" (bo w sanktuarium w
Lagiewnikach zorganizowano rekolekcje dla parlamentarzystow
Platformy), w przeciwienstwie do "Kosciola torunskiego",
reprezentowanego przez srodowisko Radia Maryja. Natomiast wszelkie
granice przyzwoitosci przekraczaly ataki na dyrektora Radia Maryja ze
strony posla PO Janusza Palikota. "Wykonczyc ojca Tadeusza Rydzyka" -
to tylko jeden z wpisow na blogu Palikota. Posel czuje sie bezkarny,
bo nigdy nawet go nie upomniano za te i inne slowa. Poczucie
bezkarnosci wzmacnialy ataki na
... wiecej »